czwartek, 12 sierpnia 2010

Miniony weekend...

spędziłam u mamy. Jak zwykle czas płynął szybko (ach czasami nawet za szybko). Z moją mamą widzimy się dość rzadko i jak już się widzimy to czas szybko mija nam na różnych przyjemnościach.

Przy okazji wieczorami oglądałyśmy super pokaz sztucznych ogni. Widok był niesamowity. Najlepszy pokaz wg mnie dała Korea. Mmmm bosko:). No i nie straszna nam była ulewa;).
Poza tym było ognisko z rodzinką, dużo dużo plotek, no i wizyta na cmentarzu. Na początku chciałam iść tam sama, ale w sumie poszłyśmy razem i na dobre mi to wyszło. Rozmowa na ten temat z mamą wiele mi pomogła i cieszę się, że zrozumiała i na tyle ile potrafi okazała wsparcie.

Wcześniej razem z mężem byliśmy na mazurach ze znajomymi. Ośrodek był nawet fajnie, ale chyba pani właścicielka nas nie polubiła. I oceniła strasznie powierzchownie. Widać wszyscy młodo wyglądamy, bo wg niej byliśmy grupa "studentów";). Ocena wg mnie była powierzchowna, bo mamy swoje lata już i zachowanie nasze było kulturalne i spokojne. Nie zakłóciliśmy wakacji innym mieszkańcom. Raz przez pomyłkę tylko zabraliśmy keczup komus tam, ale ładnie oddaliśmy i przeprosiliśmy.

W między czasie odwiedziła nas też siostra M. Składała papiery na studia do Warszawy i wybrała psychologię. Będę więc miała szwagierkę (nie wiem jak ją nazwać) po fachu;). No i po cichu liczę, że zbyt długo z nami nie będzie mieszkać i szybko ogarnie się ze znalezieniem mieszkania, jaj jej akademik nie wypali.
A tak swoją drogą mam nadzieję, że studia jej nie rozczarują, bo na razie nie wiele wie z czym to się je. Dla niej jest to czysta abstrakcja, nawet nie do końca rozumie swoją specjalizację, którą wybrała.

Ahhhh i kupiłam sobie kozaki, przepiękne (wg mnie) i piekielnie drogie. Ale co tam póki dzieci nie mam to można szaleć:). Później postaram się wkleić zdjęcie ich:). A co tam jak się chwalić to się chwalić;).

Idę zaraz na aerobik więc na razie się żegnam:).

p.s. witamin w moim organizmie brak, trzeba się wspomóc jakimiś tabletkami.
p.s.1 super, że działa mi tu edytor tekstu:)
p.s.3 trochę namieszałam i stąd taki a nie inny adres. Nie podoba mi się, ale na razie tak zaostawiam, bo już chcę gdzieś "zagrzać" miejsce:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz