W poniedziałki pracuję w godzinach popołudniowych. Dziś rano podjechałam do pracy na spotkanie i wróciłam do domu. Teraz mam czas na kawę i popisanie. Potem znów do pracy. Dobrze jest mieszkać blisko pracy:).
Weekend minął nam przyjemnie:). W sobotę po śniadanku pojechaliśmy na targi książek. Bardzo mi się podobało, bo nabyliśmy wiele tytułów taniej niż w księgarniach. Poszaleliśmy i przekroczyliśmy nasz limit:). Teraz na każdego z nas czeka wysoka kupa książek. Czyli tak jak lubię:). Po targach poszliśmy zjeść jakiś lekki obiadek i do znajomych na kawkę.
W domu trochę się ogarneliśmy, wyszliśmy z psem i pojechaliśmy na noc muzeów. Ponieważ trochę się spóźniliśmy i nasi znajomi weszli już do jednego, to poszliśmy sobie sami na kolację i piwko. Potem już wszyscy zaliczyliśmy giełdę i musieliśmy pójść usiąść, bo jedna koleżanka miała nieodpowiednie buty:/. Posiedzieliśmy trochę knajpie na chmielnej i pojechaliśmy na dalszą część imprezy do znajomych. W domu byliśmy jak już jaśniało;). Pies oczywiście czuwał i z nami odsypiał nieprzespane godziny w niedzielny poranek.
W niedzielę pogoda się zepsuła i spędziliśmy ją w domu. Lenistwo, zaległe filmy itp.
Dzwoniła dziewczyna, która kupuje od nas mieszkanie. Dostała kredyt i powoli umawiamy wizytę u notariusza. Bezdomność nas czeka;).
Nauczyłam się robić sos miodowo-musztarodowy do sałaty z kurczakiem:). Pycha:)
Wczoraj w nocy czytałam do 3 nad ranem i zaczyna mnie łapać kryzys senny. Naprawdę nie wiem, jak kobiety dają radę opiekować się małym dzieckiem (wstawać często parę razy w nocy) i pracować. Chyba bym chodziła po ścianach;).
Ach a kupiliśmy już sobie bilety na przedpremierowy pokaz Piratów z Karaibów:). Nie mogę się już doczekać:). Tak więc byle do czwartku;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz