Piekę właśnie ciasto. Che che uważam to za warte napisania, ponieważ rzadko to robię:). Mam nadzieję, że wyjdzie pycha.
Internet na razie działa, ale jeszcze parę błędów jakiś wyskakuje. Ale muszę sprawdzić na mężowskim kompie czyja to wina.
Ostatnio jak pisałam miałam super wyśmienty humor i czekałam na przyjazd teściowej. Jej temat to tzw. temat rzeka. Nie będę wdawać się w szczegóły....ale niech będzie, podsumuje wizytę:)))
A więc (wiem, wiem, nie zaczyna się...):
-piątek - atmosfera w miarę ok; ja się staram, mąż się stara, teściowa się stara....
sobota - atmosfera zaczyna siadać, zaczynam wyrażać sprzeciw (delikatny, naprawdę delikatny) do czynności bez logiki (np. do oglądania mieszkań, w których na 100% jej córka nie zamieszka itp.); teściowa zaczyna się żalić mężowi na mnie (w tajemnicy); ja czuję się zmasakrowana jej ciągłym gadaniem (mąż, ani siostra jej nie słuchają, baaaa być może ona uważa, że tak w życiu jest i uważa mnie za swoją powiernicę:P). A więc teściowa gada, gada i gada, np. zajmuje jej ponad 30 minut opis dlaczego tego pokoju w jakimś mieszkaniu nie wynajmie (bo ma brzydkie coś), opis się powtarza w ciągu dnia co najmniej 5 razy.
niedziela - coś tam przebąkują, że zostaną do poniedziałku.....zaczynam się mój bunt:P cierpię w ciszy:P. Teściowa się rozmyśla i jadą do domu. Hip hip huuuura!!!!!
To tak w skrócie. Być może opis tego nie oddaje, ale t. jest bardzo specyficzną osobą i męcząca (szczególnie jak ciągle mnie "pyrga" i gada, gada, gada......nie zawsze z sensem, nie zawsze miło w stosunku do swoich dzieci). Do tego jej światopogląd jest tak inny od mojego.....
Dobra koniec wyżalania.
Po teściowym weekendzie nastał błogi tydzień pracy:). W piątek udaliśmy się ze znajomymi na firmową imprezkę. No i co tam będę pisać, było świetnie:).
W ten weekend byliśmy na weselu. Wytańczyłam się z mężem chyba za wszystkie czasy;)). Aż, mnie nogi na drugi dzień bolały. Do tego spotkanie ze znajomymi, których strasznie lubię. Niestety dzieli nas mała odległość i nie możemy się spotykać tak często jakbyśmy tego chcieli:(. A sukienkę kupiłam jednak... ładną znalazłam w hmie:)
No i ze względu na miejsce organizowania wesela, krótkie spotkanie z teściami....., ale o nich ani słowa (z mężem ugadałam, że następne spotkanie nie nastąpi zbyt szybko:P).
Moja mama przegrała pewną sprawę w sądzie.... Otworzyło to we mnie niespotykaną złość na pewnego człowieka, który już dawno nie żyje.... Ale popłakałam sobie, poprzeklinałam i super mi to pomogło. Strasznie współczuje mojej mamie i wszystko bym oddała, żeby móc to zmienić lub pomóc jej w sposób finansowy. siedziałam i kombinowałam z mężem skąd możemy wziąć kasę. I mój mąż zaproponował, abyśmy sprzedali auto i kupili sobie coś mniejszego i tańszego lub w ogóle zrezygnowali z auta i kase oddali mamie. Strasznie mnie to wzruszyło....bo to nie jest jego mama, auto mamy jedno i wiadomo, że jakbyśmy się go pozbyli to szybko byśmy sobie drugiego nie kupili....
No i zaproponowaliśmy to mamie. Mama jednak na razie nie chce przyjąć propozycji, ale być może zajdzie jeszcze taka potrzeba więc temat otwarty.
Oka ciasto gotowe i idę skosztować wypieku:)))
p.s. a jutro być może mała impreza w stylu kowbojskim......
Całusy
Wow, w stylu kowbojskim to jeszcze nie słyszałam o takiej imrpezie:D ostatnio byłam w stylu lat 70-tych, słuze boskimi ciuchami:D:D i mega uroczą:P różową opaską z kwiatkiem z hma:p A co to za ciacho piekłas? A Ty Kawiasta w szkole pracujesz? gdzes chyba to wyczytałam na Twoim blogowisku, albo cos mi sie pierdykło:P Teściowej póki co jeszcze nie mam 'zaszczytu' mieć, ale jak do niej( tzn przyszłej kiedys tam)jade to całuje mnie jakbym była jakaś inaksza:P No i w koncu newsy, polubiłam tu u Ciebie być:) Pozdrawiam! Krótkoszłapka
OdpowiedzUsuńEch nie ma toja tesciowa :)
OdpowiedzUsuńKochan jakie ciacho robilas?
Klavell: niom nie wiem jak Twoja teściowa, ale moja to hmmm jakby powiedzieć dość specyficzną osobą jest;)
OdpowiedzUsuńKrótkoszłapko: che che na imprez. z lat70 też byłam;)jednak bez ciuchów;P. No a na kowbojską to już nie wiem czy dojdę;P.w szkole pracuje;)