czwartek, 30 września 2010

Miało być szybko...

Czekam na męża. Lekko wkurzona! Specjalnie pojechał wcześniej zawieść rzeczy siostrze i mamusi, żeby zdążyć na 18.00 do domu, bo mieliśmy iść na ta imprezę w kowbojskich rytmach;))). Zależało mi by być tam wcześniej, bo jutro do pracy i przydałoby się wrócić o przyzwoitej porze;). Jednak mój mąż oczywiście nie mógł być asertywnym dorosłym mężczyzną.... Woził mamę po sklepach, by ta mogła wybrać .....artykuł pierwszej potrzeby, bez której żyć nie można, czyli zasłonki:D. Heh i nie zrozumcie mnie źle. Uważam, że gdy sytuacja tego wymaga i jest to rzecz pilna i ważna jak najbardziej trzeba pomóc. Ale zasłonek (które ani nie są ciężkie, ani nic) nie rozumiem. Szczególnie, że to impreza między innymi z jego firmy.
Hmmmm czekam sobie zrobiona, wyszykowana i wymalowana, a tu zanim on dojedzie to nie wiem czy opłaca się iść. Mieszkamy spory kawałek i zanim dojedziemy będzie po prostu późno.

Och maruda ze mnie :P

A ciasto robiłam takie jakieś, nazwy nie znam. Mąka, jajka, cukier, trochę oleju i likieru jajecznego. takie suche, bardzo proste i szybkie:)

3 komentarze:

  1. i jak impreza?:D Wiesz Kawiasta, jak to chłopy..;P Buziaki! Krótkoszłapka

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama kiedys na szybko robila takie ciasto. By sie nie przyklejalo do podniebienia :) po upieczeniu przekroila ciasto wdluz i posmarowala powidlami-niebo w gebie.
    Pozdrawiam cieplutko Elutka

    OdpowiedzUsuń
  3. Krotkoszlapko: tak to z tymi chłopami jest:P

    Elutko: mmmm a muszę kiedyś z tymi powidłami spróbować. Pycha będzie.

    OdpowiedzUsuń