sobota, 23 października 2010

Ech zaległości mi się narobiło:).

Ten weekend wreszcie spędzam na błogim lenistwie. Czytam, oglądam serial, próbuje osiągnąć jakieś porozumienie w mężem w sprawach zawodowych;). M. się uczy. Raz na jakiś czas lubię taki weekend gdzie nigdzie nie muszę wychodzić, nigdzie się nie spieszyć i leniuchować na kanapie:).

Poprzedni weekend spędziłam u mamy. Było dużo plotek, kino, małe zakupy itp. No i spotkałam się z moją przyjaciółką z podstawówki, która mieszka teraz w Irlandii. Zresztą to był mój główny powód odwiedzin w domu. Umówiłyśmy się na następne spotkanie zimą. Mam nadzieję, że wypali:).

Rocznica ślubu. Zawsze z M. gdzieś wychodzimy. Czy to wyjeżdżamy, czy wychodzimy gdzieś na miejscu. W tym roku zapragnęłam spędzić ja w domowym zaciszu. Ponieważ rzadko coś gotuję, przygotowałam pyszną kolację ( i nie było mi smutno, że muszę w taki dzień stać przy garach;). Zrobiłam nastrojową atmosferę. I tak nam minął wieczór. W skupieniu na sobie nawzajem:D.


Ach i okres mi się spóźniał. Już zakiełkowała we mnie nadzieja....."wow udało się i to bez leków". Ale jednak nie. Okres się właśnie rozkręca:/. No i tak sobie topie smutki oglądając ulubiony serial.
W listopadzie już koniec "samodzielnych" prób i czas wznowić wizyty u lekarza. I chyba rezygnuje z mojej endo-gin i skorzystam z usług w Novum. Różne opinie o tej klinice słyszałam, ale podoba mi się, że wszystko jest w jednym miejscu. Miejmy nadzieję, że będę do końca roku w tej ciąży, bo się załamię.

Ach i miałam napisać o nieprzyjemnym zdarzaniu jakie nas spotkało w ursynowskim barze z karaoke. Ale o tym kiedy indziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz