czwartek, 6 października 2011

Całkowity brak czasu...

...na wszystko. Dziś wyjątkowo jestem wcześnie w domu, bo do notariusza jedziemy.
Na co dzień po pracy jeździmy do naszego mieszkania i omawiamy z fachowcem nasze plany wykończeniowe. Facet jak na razie jest bardzo wczuty i pomaga nam ile wlezie podjąć decyzje.
Byle tak dalej.
I tak w domu jesteśmy zazwyczaj między 23 a 24. I o takiej porze to marzymy tylko o prysznicu i spaniu.

Tak więc kawka zrobiona i idę poczytać co popisały inne dziewczyny, bo za godzinę znów w drogę;)))

p.s. ostatnio, by zaoszczędzić trochę czasu sama pojechałam do budwlanego sklepu po potrzebne akcesoria . Plan ambitny sobie dałam i ruszać się nie mogłam na drugi dzień, nie mówiąc o tym jak się czuł mój biedny kręgosłup:/.

3 komentarze:

  1. Caly czas w ruchu,ale moze to dobrze, bo glowa zajeta czyms innym...
    Ponziej juz jak bedzie po wszystkim zorganizujesz czas dla siebie, na odpoczynek i przyjemnosci:)
    Jestes zabiegana...ale napewno szczesliwa-To Wasz Gniazdko:)
    Caluski Lisa

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam ten czas kiedy remontowaliśmy poddasze prawie 24 godziny na dobę by dopieścić mieszkanko;) Ale ta satysfakcja potem jest bezcenna;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj wyobrażam sobie ile pracy jest przy takich pracach....Kochana dasz radę ;) Efekty na pewno będą extra ;)

    OdpowiedzUsuń