Panowie właśnie montują nam szafy (sypialnia + przedpokój). Tak więc jutro mogę układać w szafach:))) I powoli ogarniać różowy pokój, bo na razie tam jest magazynek:).
Najgorzej mamy z książkami. Oboje lubimy czytać więc nasza liczba książek jest powalającą. Kupiliśmy takie proste półki w Ikea i zamontujemy je za kanapą. A na resztę półek na razie nie mam pomysłu do którego jestem w 100% przekonana. Ale jak już pozbędziemy się wszystkich kartonów itd. to myślę, że na coś wpadnę - będzie wtedy widać możliwości:P. Ach i chyba przestanę kupować część książek w wersji papierowej i przerzucę się na wirtualny księgozbiór w Ibook'u:).
Ferie. Dwa tygodnie wolnego. Pierwszy tydzień upłynął nam trochę na leniuchowaniu, a trochę na załatwianiu spraw urzędowych (będę miała nowe prawko, przez 5 lat nie zmieniłam i dalej mam na nim panieńskie nazwisko;))) - zawsze było mi jakoś szkoda 70 zł).
Drugi tydzień spędziłam na "zabawie": decoupage i scarpbooking. Kupiłam sobie w sklepach internetowych mnóstwo rzeczy przydatnych w tworzeniu albumów. No i miałam czym pracować:). I nadal mam:)). Jest to zajęcia, które mnie bardzo relaksuje, dlatego bardzo je lubię.
Razem ze znajomymi wybraliśmny także wakacje. I jedziemy do Egiptu. My na 12 dni, oni na 7. Aczkolwiek do wyjazdu jeszcze ok. 5 miesięcy więc różnie może być;).
W naszym mieszkanku lubimy bardo przebywać i dobrze się nam mieszka. Nie mamy wszystkich mebli (brakuje nam: łóżka, stolików nocnych, małego stolika przy kanapie i półki pod tv oraz żyrandoli; w różowym pokoju również zrobimy szafę, ale sami ją zrobimy. Na razie nie będziemy tych rzeczy kupować. Spłukaliśmy się zupełnie z kasy.
Sąsiadów też mamy okej.
I najważniejsze przy tych mrozach w mieszkaniu było ciepło. Jedynie odkryłam, że spod jednego małego okna (w pokoju-magazynie) dość mocno wieje. Ale zgłoszę to do developera i mam nadzieję, że naprawią.
Idę teraz kupić jakiegoś whiskacza na prezent urodzinowy, włosy pofarbować, paznokcie pomalować itp:P. Z koleżanką (bo M. zostaje w domu) udajemy się na urodzinki do kolego z pracy:).
Jakieś zdjęcia mieszkanka by się przydały ;)
OdpowiedzUsuńWakacje widzę juz zaplanowane....faaajnie nie ma to jak czekać do czegoś przyjemnego ;)))
hahahahha ale ja glupia, napisalas whiskacza a ja skumalam whiskas :D i sobie mysle, na urodziny karma dla kota ? ;D nie no dobra jestem :D
OdpowiedzUsuńHihi ja też przeczytałam whiskas:P dobrze że u Was idzie do przodu z mieszkankiem i resztą:) perspektywa zaplanowanych wakacji sprawia, że zyska się nowa energię na to wszystko:) Ja za 2 tyodnie lecę na Teneryfę i po prostu już wysiedziec nie umiem... ale nim do tego dojdzie to musze zaliczyć dydaktykę, zrobić milion pięćset sto dziewięćset pitów no i dopiero bede wolna. Porażka!! Ulżyło mi:P Buziaki
OdpowiedzUsuń